Już półmetek wakacji

Niestety czas płynie nieubłaganie i wcale nie zamierza zwolnić czego efektem jest już półmetek wakacji :( Trzeba przyznać, że do szkoły chodzą dzieci, ale radość z wakacji mają chyba równie duża rodzice. Brak konieczności porannego wstawania, szykowania do szkoły i odrabiania lekcji (tutaj to najwięcej odpoczynku ma Kamila ;) niestety to głównie jej podziękować mogą dzieci – ja wiecznie w pracy. Dodatkowo w czasie wakacji rośnie mobilizacja do zajęć na które w czasie roku szkolnego jakoś brakuje czasu.

Wszystkim, którzy jeszcze delektują się wakacjami życzymy udanej drugiej ich części oraz wielu udanych rodzinnych wypadów, natomiast tym którzy jeszcze obowiązek szkolny swoich pociech mają przed sobą.. cieszcie się luzem, bo zaraz Was to czeka ;)

Ps. Często ludzie spotykają nas i mówią, aaa teraz już łatwo, same się zajmą. Fakt, może i się same zajmą sobą, ale i pomysły inne oraz zajęcia bardziej wymagające :) Jak poprzednio każdy okres ma swoje uroki, szkoda, że wszystko tak szybko mija :(

Opublikowano Co u nas | Skomentuj

Pierwsza klasa za nami :)

Nasze szkolniaczki :)Mieliśmy wiele obaw jak to będzie w pierwszej klasie z naszymi dziećmi, jak dadzą sobie radę z nauką, rywalizacją, przyjaźniami. Dziś jestem spokojna bo wiem, że wszyscy sobie dobrze daliśmy radę z tym nowym etapem naszego życia. Dzieci bardzo chętnie chodziły do szkoły, przykładały się do nauki, zaprzyjaźniły się chyba z większością klasy co mnie chyba najbardziej cieszy, gdyż są dziećmi otwartymi i przyciągającymi do siebie inne dzieci.

Nasze dyplomy

To nasze dyplomy

W ciągu roku szkolnego wzięły udział w wielu konkursach szkolnych – które w większości wykonałam ja :) Moim planem było dać dzieciom przykład, że trzeba się angażować w życie szkolne, a ja teraz pomalutku się wycofam tak aby prace dzieci były samodzielne. Na końcu roku szkolnego Ola sama wykonała swoją konkursową pracę i zdobyła wyróżnienie :)
Na początku pierwszej klasy trudno było nam wszystko zorganizować, ale wystarczyła nieodzowna w naszej rodzinie konsekwencja. Po szkole jak pogoda pozwalała chodziliśmy na godzinny spacer lub podwórko z tornistrami, potem ja robiłam lub odgrzewałam obiad, a dzieci w kuchni siadały do lekcji. Niestety to nie łatwa sprawa jak się niektórym wydaje, bo nie raz słyszałam, „a co tam posadzi pani całą trójkę i razem będą odrabiać”, ale to nie tak.
Siadają do lekcji razem, ale każde z nich przeważnie odrabia co innego, bo np. nie dokończyło czegoś w szkole lub po prostu każde z nich pracuje w innym tempie. Równocześnie o coś pytają i chcą uzyskać natychmiast odpowiedź i ja się denerwowałam i dzieci :( Odrabianie lekcji nie było przyjemne ani dla mnie, ani dla dzieci, bo nie mogłam się skupić w jednym czasie na trójce dzieci. Często się wszyscy na siebie złościliśmy :( Odrabianie- pisanie to nie koniec szkolnego obowiązku, bowiem dzieci codziennie miały czytać w domu po 15/20 min, a tego już razem się nie da zrobić. Piętnaście minut trwało przeważnie z godzinę, najkrócej 45 min bo to siku, pić albo leżenie lub marudzenia. Niestety czasem po prostu ja nie miałam siły na to ich czytanie i nie czytały :( 3 godziny samego czytania, a przy tym już nie mogłam gotować czy sprzątać tylko musiałam usiąść i patrzeć w książkę. Nie mogłam doczekać się wakacji by odetchnąć od codziennego szykowania 3 śniadaniówek, 3 termosów, 3 tornistrów, 3 zestawów ubrań i tak codziennie czy to przeziębiona, czy zmęczona dzień w dzień to samo.
Dodatkowo jak się ma troje dzieci w jednej klasie to moim zdaniem zobowiązuje do jakiegoś większego zaangażowania w życie szkolne.
Wielkanocne dekoracje

Dekoracje wielkanocne

Tak więc poprzez robienie dekoracji szkolnych, robienie fotek, a co za tym idzie, chodzenie na uroczystości szkolne na których innych rodziców prócz nas nie było, kupowanie wszystkiego do klasy co w ciągu roku było potrzebne, wigilia, dzień dziecka, dzień chłopaka, dzień kobiet, dzień zakochanych, dzień nauczyciela, karnawał itd…. Wszystko to pochłaniało masę czasu, ale dzięki temu dzieci nasze bardzo chętnie chodzą do szkoły czy to deszcz, mgła itp. one zawsze chętne są do pójścia na zajęcia. Dlatego nie żałuję niczego ani minuty poświęconej szkole.
Dzieci zakończyły rok szkolny z dobrą opinią, która jest wyjątkowo trafna, aż dziwne że Pani tak dokładnie potrafi ocenić dzieci co też świadczy o tym że mają naprawdę dobrego pedagoga.

Kończą się wakacje o których napiszę w innym wątku, ale tylko może napiszę, że jestem toksyczną mamą i moje dzieci od 1 lipca do 18 sierpnia dzień w dzień czytały 25/ 30 min :) i czytają naprawdę zadowalająco, Ola czyta od jakiegoś czasu na naprawdę dobrym poziomie, Julcia i Dominik przestali tak dukać litery składają naprawdę o wiele szybciej niż przed wakacjami. Dodatkowo od 1 sierpnia założyłam im 16 kartkowe zeszyty w linię w których pisałam co mają napisać, lub dyktowałam, a dzieci pisały. Zeszyty skończyły po 2 tyg, pisania i także jest niesamowita poprawa w pisaniu. Juli ciężko było przejść z ołówka na pióro (ołówkiem ładniej jej wychodziło).
Dzieci dostały nagrodę :) i to naprawdę nie złą same powiedziały że się opłacało :) za naukę na wakacjach :) i wszyscy są szczęśliwi :) Ja mam czyste sumienie czego nie zrobiłam w roku szkolnym udało mi się podgonić na wakacjach bez żadnego płaczu czy nie zadowolenia. Czasem trzeba się kilka razy zastanowić jak daną sytuację rozwiązać, jak zorganizować pewne rzeczy, ale naprawdę wszystko można pogodzić i wszystko można zrobić, ale trzeba chcieć! bo nie ma nie możliwych rzeczy :) tym bardziej dla nas rodziców trojaczków :)

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Nasz ukochany kociaczek LiJo umarł :(

img_28435.jpgNiestety niema z nami naszego ukochanego kociaka LiJo.
Dnia 17 kwietnia o godzinie 21.45 mąż udał się z naszym 10 m-c kotem LiJo do kliniki przy ul. Trwałej, we Wrocławiu. Wizyta naszym zdaniem miała być profilaktyczna !!! bowiem naszym zdaniem kot oddychał „płytko”, w każdym razie inaczej niż zwykle, a dodatkowo jego dzienna porcja karmy nie została zjedzona. Pan dr. wykonał prześwietlenie żołądka bowiem zasugerował się przy omacywaniu brzucha kota tym, że zamiałczał. Wytłumaczył,  że widocznie płytko oddycha bo boli go brzuch itd….
Lijo przeglada Kamili prace Po 5 godzinach od wyjścia z lecznicy o 6 rano kot w niewyobrażalnych męczarniach zdechł, trwało to 40 min !!! w asyście trójki płaczących histerycznie 7 letnich dzieci- widok nie do zapomnienia.  Nie potrafię zrozumieć jak lekarz weterynarii widząc kota rasy brytyjskiej, który nie ukończył roku nie skupił się na chorobie HCM (PKD – wykluczył), która jest genetyczną dolegliwością zdarzającą się u tej rasy ???
Ola z Lijewskim Dodatkowo nie osłuchał serca kociaka, które jak sygnalizowaliśmy naszym zdaniem (laików) wzbudzało  „zaniepokojenie”
Dlaczego nie zostało wykonane USG serca ???
W niedzielę rano po śmierci ukochanego kota wykonałam dwa niezależne telefony do lekarzy weterynarii opisując smutna historię i przy dwóch konsultacjach TELEFONICZNYCH !! obaj lekarze zgodnie uznali że opisałam klasyczne objawy choroby HCM!!!

Kamila i Lijo Hodowca u którego kot został zakupiony (z rodowodem)  zapytał jak to możliwe, że weterynarz wypuszcza kota w taki stanie mówiąc, że rano pewnie będzie ok. a po 7 godzinach kot umiera. Padło pytanie gdzie ja z tym kotem byłam co to za lekarz itd.. a ja no cóż miałam rzeczywiście wrażenie jakbym wysłała męża z kotem do Pana Józka do obory który zna się może na koniach, krowach, świniach ale na pewno !!! nie zna się na kotach!!!
W niedzielę rano po śmierci kociaka udałam się do ” lecznicy” prosząc o wytłumaczenie ( p. K.Nabzdyka nie było) usłyszałam idiotyczne przypuszczenie p. doktor że może w takim razie kot miał białaczkę!!! bzdura zupełnie inne objawy !! wystarczy przeczytać w necie żeby to wiedzieć nie trzeba skończyć weterynarii!!! Byłam święcie przekonana że zastrzyk który wykonał p. Krzysztof kociakowi śmiertelnie mu zaszkodził!!!  Zresztą co mogłam myśleć  miało być ok a po zastrzyku kot umiera!!  lekarz nie powiedział  kompletnie nic o poważnej nie uleczalnej chorobie kota. Gdyby lekarz lepiej znał się na kotach, bo nie ma cienia wątpliwości że się na nich NIE ZNA!! oraz prawidłowo zdiagnozował kota (sekcja zwłok którą wykonaliśmy potwierdziła HCM) uniknęlibyśmy zbiorowego przyglądania się śmierci w niewyobrażalnych męczarniach kota którego po prostu już  z nami niema :( Wiedząc o chorobie kota moglibyśmy inaczej spędzić te ostatnie jego godziny a nie my ze spokojem który weterynarz  nam zapewnił położyliśmy się spać.
Kastrację kociaczka w wieku 6 mc wykonaliśmy ze względu na negatywne opinie w innej lecznicy, ale nie przypuszczaliśmy że nawet porada potrafi być śmiertelna.
Zimowa fotka, w masywie Raduni Rozmawiałam  zp. Krzysztofem Nabzdykiem  nie widzi swojego błędu, powiedział że u nich nie wykonuje się USG serca ??? a on nie osłuchał kot abo nie jest KARDIOLOGIEM!!! dobre a gdzie to jest napisane który lekarz jest a który nie???!!! No i za co policzył 127 zł przecież w takim razie każdemu profilaktycznie możecie robić takie – nie potrzebne badania i kasować kasę !! zastrzyk który wykonał także był bez sensowny!! (na rozwolnienie). Odradzam wszystkim przychodnię PROVED ul. Trwała – Wrocław a przede wszystkim właścicielom kociaków !!!!
Minęło trochę czasu od kiedy nie ma z nami naszego kociusia i czasem mi się wydaje, że mi się tylko śniło że wogóle go  kiedykolwiek mieliśmy.

img_34989.jpgPrzepłakałam dwa dni  non stop- budziłam się płakałam i znowu zasypiałam. Dzieci moje wychowane są w sposób taki że śmierć jest dla nich czymś naturalnym chociaż nigdy na pogrzebie nie były, ale często im mówimy że ten kto się rodzi musi umrzeć. Jak zmarła ich prababcia to z taką lekkością widząc mnie płaczącą mówiły że przecież babcia była stara i musiał umrzeć.

Teraz widząc mnie znowu taką płaczącą powtarzały wiesz mamo przecież że to nie koniec świata – trochę mnie to wkurzało przyznam szczerze.

Pomyślałam sobie może ja je źle wychowuje ?? może są nieczułe, niewrażliwe. Aleksandra nawet mi powiedziała że kupimy kota nowego i nie ma co tak płakać, a Julia przecież sama mówiłaś że to co kupione to rzecz nabyta i nie ma co się denerwować. Ojjj ale mnie wówczas wkurzały bo nie było to dla mnie żadnym pocieszeniem a wręcz przeciwnie. Ja natomiast nie mogłam zrozumieć jak to możliwe że kociak od tak sobie umiera a wcześniej nie wykazywał żadnych objawów choroby. Zrobiliśmy sekcję zwłok kota jak pisałam no i nie sądziłam, że tak mi to pomoże uporać się ze stratą kociaczka. Kota nie można było uratować ani przedłużyć jego życia, nie można było zrobić nic ! Zrozumiałam, że musiał umrzeć co po prostu sprawiło że kamień mi spadł z serca, ale zrozumieć a przestać cierpieć to co innego !!! Kota kupiliśmy (z rodowodem) i była to bardzo trudna decyzja bo ja boję się kotów :) jestem psiarą nie kociarą chociaż już chyba odwrotnie. Ten kot to dla mnie było jakby zdecydowanie się na „kolejne dziecko” w domu, które trzeba wychować przypilnować itd.. Nie sądziłam, że ten kot sprosta moim nie małym wymaganiom. Zawsze jak o nim :) opowiadałam to mówiłam że to jest niby kot ale on jest nie jak kot. Trochę skomplikowane ale on nie chodził po stołach nie drapał skórzanego wypoczynku pięknie pachniał ach czuję ten zapach ohhh oo nie łatwo mi to pisać. Sadzę że ten kociaczek był mi bardzo potrzebny bo w tym wieku 33 lata była bym  w drugiej ciąży, tak kiedyś sobie planowałam- z taką różnicą mieć dzieci, a trzecie dziecko chciałam mieć tak przed 40 :)  Ten kot był niesamowity po prostu fantastyczny i nie do opisania.

Hodowczyni z którą mamy podpisaną umowę zakupu kota zagwarantowała w umowie że w przypadku tych dwóch chorób  HCM, PKD zwróci koszty lub odda nowego kota. Spodziewamy się wobec tego kota pod koniec roku. Dzieci coraz częściej pytają kiedy będziemy mieć kotka.

img_36955.jpgLiJo był taki że tam gdzie dzieci to i on, bardzo lubił gdy dzieci woziły go w zabawkowej spacerówce sam wskakiwał i czekał aż ktoś go powozi. Lubił gdy dzieci budowały dla niego z klocków lego duplo legowisko- wkładały tam jego kocyk a kocik ku radości dzieci sam wskakiwał i sobie smacznie spał :) img_27896.jpgCzęsto towarzyszył nam w odwiedzinach u rodziny, spacerach, wyjazdach. Początkowo  w wiklinowym koszyczku go nosiliśmy, potem w specjalnej torbie bo do koszyczka przestał się mieścić. Przyzwyczajony był do jazdy samochodem jak również do hałasu który panował w marketach ( chodził ze mną do sklepów- galerii ku radości sprzedających bo przeważnie w czasie gdy kasjerka kasowała kociak wystawiał łepek i było o rety o matko jaki cudny itd…. Chodziłam z nim do szkoły po dzieci raz byłam z nim u fryzjera, siedział ze mną na ławce gdy dzieci bawiły się na podwórku. Nie przepuścił żadnej mojej pracy ( stroiki, masa solna, makarony, suszki itd..) każdą musiał powąchać i na każdej prawie fotce  z moimi pracami jest bo zawsze gdzieś pomiędzy nimi się układał. Przychodził nocą do nas spać niczym dziecko kładł się pomiędzy rodzicami. Lubił spać na Juli brzuszku lub przy główce. Jak ja szłam spać wołałam go to przychodził chwilę ze mną poleżał potem szedł na swoje miejsce. Chodził ze mną wieszać pranie niczym pies jak mówiłam LiJo idziemy on szedł. Witał nas zawsze przy drzwiach jak Piotr np. jechał windą on już wiedział i zanim winda stanęła kot stał już przy drzwiach. Nie chodził po stole, jadł tylko swój suchy pokarm więc nic rozbebranego z kociego jedzenia nie miałam w lodówce :) Był ideałem !!!

Bardzo mi go brakuje.

img_28209.jpg Lijo z Kamila i dziecmi podczas spaceru Krobielowice Jesienny spacer na masywie Slezy W bukowych liściach rodzinna fotka

Ola z Kamila i LiJo Rodzinka w calym komplecie :) W zimowej sceneri LiJo z Kamila Na sankach …

Opublikowano Ogólne | 1 komentarz

Wesołych Świąt Wielkanocnych

Spokojnych oraz pełnych rodzinnego ciepła Świąt Wielkanocnych życzy rodzinka Mlaczków ;)


Kartka swiateczna

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Dzieńdobry TVN

Przygotowanie do programu Właśnie wróciliśmy z Warszawy gdzie byliśmy na nagraniu do programu dzieńdobry TVN. Blisko dwa tygodnie temu dostaliśmy zaproszenie do programu, a po krótkiej konsultacji zgodziliśmy się na udział w nim. Z perspektywy kilku godzin wspólnie możemy stwierdzić iż była to ciekawa przygoda, a tym samym pamiątka dla naszych szkrabów.

Do Warszawy przyjechaliśmy w poniedziałek wieczorem, nocleg w hotelu i rano spacerek do TVN-u na nagranie. Chwila na przygotowanie i … wejście na antenę :) kilka minut na antenie w trakcie których rozmowę prowadzili Dorota Wellman i Marcin Prokop minęło błyskawicznie, natomiast co z tego wszystkiego wyszło … możecie zobaczyć tutaj >>>

W programie wystąpił również zespół Carrion  z utworem „Nie bez wiary”, który dzieciaki obecnie nazywają „nasza piosenka”. Kamili najbardziej spodobały się solowe wstawki w tym utworze Tytusa Wojnowicza na oboju. Polecamy ten utwór na listach przebojów oraz do obejrzenia na stronie TVN-u.

Przed zaśnięciem, pokój hotelowy - Grand Hotel Rodzinna fotka w TVN-ie Fotka z prowadzaca Dziendobry TVN - Dorota Welman Carrion gra, a zaloga słucha :)

Fotka z Marcinem Prokopem w TVNie Zespół Carrion podpisuje nam płytę Tytus Wojnowicz pozostawia autograf na naszej plycie Carrion Muzeum Techniki Warszawa

Opublikowano Co u nas | Skomentuj